Firma producencka Bahama Films po raz trzeci zorganizowała konkurs scenariuszowy dla uczestników warsztatów „Scenariopisarstwo dla początkujących”. W ramach kursu uczestnicy pracowali nad projektami 30-minutowych filmów fabularnych. Tym razem sam możesz ocenić rezultat ich pracy i wziąć udział w II etapie głosowania na najlepszy skrypt.
Studio filmowe Paisa Films zaprasza wszystkich chętnych na bezpłatne, dwutygodniowe warsztaty scenopisarskie. W trakcie ich trwania zostanie wyłoniona grupa scenarzystów, którym studio zaproponuje współpracę przy nowych projektach telewizyjnych. Warsztaty będą się odbywać w Warszawskiej Szkole Filmowej i będą prowadzone przez prezesa Paisa Films – Macieja Ślesickiego.
Back story – najprościej mówiąc są to wydarzenia rozgrywające się przed właściwą fabułą filmu, czyli poprzedzają akcję, którą możemy śledzić na ekranie. Obdarzenie bohatera fikcyjną przeszłością umożliwia nadanie mu „wymiaru”, dzięki czemu powstaje człowiek z krwi i kości, z którym może utożsamiać się widz, a nie tylko jego „papierowe” odbicie. Opracowanie takiej biografii postaci pozwala także na zbudowanie kontrastu pomiędzy poprzednim życiem bohatera, a tym rozgrywającym się po pierwszym punkcie zwrotnym.
Scena jest to fragment filmu/scenariusza, charakteryzujący się jednością czasu, miejsca i akcji. Ta najprostsza definicja powinna być znana każdemu aspirującemu scenarzyście. Jednak z doświadczenia wiem, że w praktyce czasem wygląda to zupełnie inaczej. Informacja do zapamiętania: zmienia nam się miejsce akcji, to już mamy nową scenę. Żadna filozofia. Stosuje się to, by między innymi ułatwić pracę ekipie filmowej. W końcu niekoniecznie sceny rozgrywające się w pokoju i łazience tego samego mieszkania są kręcone w jednej lokacji. Oczywiście koniec sceny w scenariuszu nie zawsze równa się końcu ujęcia w filmie. To już jednak zależy od reżysera i operatora, czy podejmą wyzwanie i kamera będzie podążać za bohaterem przez kilka miejsc, czy po prostu nastąpi cięcie.
Bardzo często zdarza się, że po seansie naszą uwagę przykuwa (zamiast fabuły) pewien przedmiot wykorzystany w filmie, nie zawsze zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy. Bezapelacyjnie wadą jest to, że nieumiejętne i naciągane zaprezentowanie takiego „gadżetu” burzy całą konwencję obrazu, zamieniając przykładowo produkcję – (z założenia) – poważny thriller w film, który oglądamy z lekkim uśmiechem niedowierzania na twarzy. To się zdarza. Przyczyną jest błędne podejście twórców do umieszczania takich ciekawostek filmowych: „skoro coś jest efektowne i w miarę prawdopodobne, to może się spodobać”. Niestety tak nie jest. Liczy się nie to, co można naprawdę wykonać albo udowodnić zastosowanie, tylko to, w co widz może uwierzyć.
W ramach bonusu, dla wszystkich uczestników kursu scenariopisarstwa, Bahama Films organizuje spotkania ze znanymi twórcami filmowymi. W czasie trwania pierwszej edycji gościem specjalnym był Piotr Wereśniak (relacja tutaj). Natomiast w ubiegłym tygodniu (tytuł wpisu mówi sam za siebie) miałem przyjemność wysłuchać Juliusza Machulskiego, którego nikomu (chyba?) nie trzeba przedstawiać. Twórca m.in. „Seksmisji” i „Kilera” jest zarówno scenarzystą, reżyserem jak i producentem filmowym, wiążąc tym samym trzy najważniejsze i najbardziej spierające się ze sobą funkcje. Nie ma co ukrywać, że dzięki temu podczas pisania tekstów doskonale wie, co może zaakceptować jako reżyser oraz producent. Takie połączenie skutecznie rozładowuje napięcie towarzyszące konfrontacji tych trzech zawodów podczas kręcenia filmu.
Pisanie scenariusza w domowym zaciszu z dala od komentarzy innych osób ma tą zaletę, że możemy bez przeszkód kreować świat opowieści według własnego uznania. Nikt nam nie mówi: „tak nie może być” albo „to jest nieprawdopodobne”. Pełna swoboda w tworzeniu projektu. Potem następuje chwila, kiedy trzeba przejrzeć na oczy i zastanowić się, co tak naprawdę może znajdować się w środku historii. Ten moment to korekcja scenariusza – etap niezbędny w procesie twórczym i zajmujący (w zależności od autora) tyle samo czasu, o ile nie więcej, co jego napisanie.
Film sensacyjny, posiłkując się definicją z Wikipedii, jest to gatunek komercyjnego filmu fabularnego, budzącego zainteresowanie widza i przedstawiającego zaskakujące wydarzenia, głównie związane ze światem przestępczym. Czyli operując najbardziej wytartym schematem: policja vs. przestępczość. Najwięcej takich wydarzeń pisze samo życie, gazety regularnie rozpisują się o udanych akcjach polskich stróżów prawach, którym udało się złapać bandziorów i/lub zabezpieczyć duże ilości narkotyków. Zatem skoro jest to temat dość powszechnie dominujący w serwisach informacyjnych, rodzi się pytanie: czemu równie często nie oglądamy go w polskim kinie?
Bohater drugoplanowy (z ang. supporting character) stanowi tło dla rozgrywającej się historii oraz działań głównej postaci. Jego zadaniem jest uzupełnianie wykreowanego przez nas świata tak, by wchodził w interakcje z motywem przewodnim filmu i wnosił istotne elementy fabuły, pomagając się jej rozwijać. Śmiało można stwierdzić, że postacie drugoplanowe (w większości wypadków) są niezbędnym elementem historii, uatrakcyjniającym tło opowieści, a tym samym pierwszy plan.
Tydzień temu miałem przyjemność uczestniczyć w warsztatowym kursie scenariopisarstwa telewizyjnego „Scena i Dialog” prowadzonym przez Agnieszkę Kruk. Zajęcia trwały łącznie 12 godzin i odbyły się w Warszawie podczas jednego weekendu. Na samym początku muszę zaznaczyć, że nie jest to kurs dla początkujących scenarzystów, którzy chcą nauczyć się podstaw tego fachu. Grupą docelową są raczej osoby mające doświadczenie w branży filmowej lub posiadające przynajmniej minimum wiedzy odnośnie konstruowania postaci, scen czy pisania dialogów.

