Co pisać w Polsce?

Scenopisarstwo | Autor: Privsand
Lis 01 2010

Tworzenie scenariuszy do filmów pełnometrażowych jest pozornie jednym z bardziej dochodowych zajęć, jakie może wymarzyć sobie przyszły scenarzysta. W końcu przeciętnie można otrzymać po kilkadziesiąt tysięcy złotych za zekranizowany skrypt. O dokładnych wynagrodzeniach ciężko mówić, ponieważ rodzimi twórcy (w odróżnieniu choćby od amerykańskich scenarzystów) nie chwalą się swoimi dochodami i ich wysokość jest pewnego rodzaju tabu w polskim przemyśle filmowym. Perspektywa 50.000 zł za kilkumiesięczne skrobanie przy komputerze jest co najmniej kusząca, ale wiemy jak to wygląda w praktyce. Scenarzysta wyciska z siebie siódme poty, a potem nie może nigdzie sprzedać owocu swojej pracy.

Jednym z możliwych rozwiązań jest podpisywanie tak zwanej „umowy opcji”, która polega na tym, że całe wynagrodzenie dzielone jest na kilka rat. Przykładowo: na początek otrzymuje się 1000 zł za projekt i jeśli zostanie on skierowany do produkcji, wtedy wypłacana jest kolejna, tym razem o wiele wyższa część. A prawdziwi szczęściarze otrzymają całą kwotę, gdy padnie pierwszy klaps na planie (lub gdy zakończy się montaż filmu – to zależy już od szczegółów umowy). Jak widać, niezbyt to dochodowe zajęcie i wiąże się ono na dodatek z dużym ryzykiem.

Czym się w takim wypadku zajmować? Pisaniem, ale mniejszych projektów. W Internecie wbrew pozorom można znaleźć co jakiś czas parę ciekawych ogłoszeń, które wymagają wykazania się dużą kreatywnością i oryginalnością w stosunku do konkurencji. Rywalizacja jest ostra, nie zawsze wygrywa najlepszy pomysł, tylko ten, który dobrze się sprzeda. W tym zawodzie na początku kariery więcej zależy od szczęścia niż od umiejętności i wiedzy.

Przeglądając „giełdę pracy” na stronie PISFu widać gołym okiem, że więcej osób szuka pracy, niż ją oferuje, ale trzeba być cierpliwym i wypatrywać oferty zatrudnienia, która prędzej czy później powinna się pojawić.

Można także monitorować stronę Koła Scenarzystów Filmowych i tamtejszy dział ogłoszeń – obecnie spełniający głównie funkcję reklamową różnej maści kursów filmowych i podobnych projektów.

Oprócz tego warto szukać w Internecie ofert, zamieszczanych (co prawda dość rzadko) przez firmy zajmujące się produkcją kolejnych sezonów znanych seriali, które poszukują nowych pomysłów fabularnych. Od czegoś w końcu trzeba zacząć, by później móc się pochwalić imponującym CV. I tak to już jest w Polsce; wszyscy chętni do pracy, a tej nigdzie nie ma.