Dobrze rozpisana scena

Scenopisarstwo | Autor: Privsand
Lut 20 2011

Scena jest to fragment filmu/scenariusza, charakteryzujący się jednością czasu, miejsca i akcji. Ta najprostsza definicja powinna być znana każdemu aspirującemu scenarzyście. Jednak z doświadczenia wiem, że w praktyce czasem wygląda to zupełnie inaczej. Informacja do zapamiętania: zmienia nam się miejsce akcji, to już mamy nową scenę. Żadna filozofia. Stosuje się to, by między innymi ułatwić pracę ekipie filmowej. W końcu niekoniecznie sceny rozgrywające się w pokoju i łazience tego samego mieszkania są kręcone w jednej lokacji. Oczywiście koniec sceny w scenariuszu nie zawsze równa się końcu ujęcia w filmie. To już jednak zależy od reżysera i operatora, czy podejmą wyzwanie i kamera będzie podążać za bohaterem przez kilka miejsc, czy po prostu nastąpi cięcie.

Prawidłowy format scenariusza pomaga określić (w przybliżeniu) czas trwania filmu. Dlatego też ważne jest poprawne zapisywanie scen, czyli umiejętne rozgraniczenie, kiedy jedna przechodzi w drugą. Tyle jeśli chodzi o „przypomnienie” podstaw. Teraz trzeba zadać sobie pytanie: jak powinno się konstruować sceny?

Postępując zgodnie z ustalonymi zasadami, scenariusz powinno się móc podzielić na trzy akty. Wprowadzenie, rozwinięcie i zakończenie. Dokładnie tak samo można postąpić w stosunku do poszczególnych scen. Trzeba tylko pamiętać, by nie znudzić czytelnika zbyt długim wprowadzeniem, które można ograniczyć do minimum. Późniejsze rozwinięcie natomiast powinno zawierać tylko najistotniejsze dla fabuły elementy. Jeśli dana czynność, kwestia jest zbędna i nie wnosi absolutnie nic, to możemy bez żadnych strat dla scenariusza z niej zrezygnować. Zaoszczędzimy nie tylko czasu i miejsca na papierze (dysku), ale także pozwoli nam to zmniejszyć ryzyko wystąpienia niepożądanych „dłużyzn” w filmie.

No i wreszcie, dobra scena powinna kończyć się puentą. Skoro rozwinięcie dostarcza nam pewnych informacji, to należy je odpowiednio zakończyć. Najczęściej jest to właśnie ostatnia kwestia danej postaci lub najzwyczajniej reakcja bohatera, mogąca pokrywać się z reakcją widza na dostarczoną porcję wiadomości. Podsumowanie: Pokazujemy i skupiamy się na tym, co istotne. Puentujemy scenę w kulminacyjnym momencie (największego napięcia) i tyle. Nie przedłużamy zakończenia, by nie stracić zainteresowania publiczności. Później musimy pamiętać, by rozwiązanie postawionego przed bohaterem problemu znalazło miejsce w późniejszych scenach. Wydaje się to oczywiste, ale podczas pisania (w szczególności pierwszego scenariusza) łatwo o tym zapomnieć.

Scena ma do spełnienia dwie podstawowe role: dostarczyć nowych informacji oraz pchać akcję do przodu. Jej kulminacja powinna zadawać kolejne pytania, mnożyć problemy do rozwiązania i podkreślać główny konflikt w scenariuszu. Logiczne jest, że im bliżej końca filmu, tym sceny powinny być bardziej dramatyczne, a stawka, o którą toczy się gra, coraz wyższa. Należy jednak pamiętać, by początek był na tyle wciągający i treściwy, by widz zadawał sobie nieustannie pytanie: „i co będzie?”, obgryzając przy tym paznokcie z niecierpliwością.

Dobrym przykładem jest, na pozór, prosta scena w pierwszej części trylogii „Millennium”, w której Lisbeth Salander zostaje zaatakowana w tunelu przez mniej znaczących napastników. Pierwszą informacją, którą otrzymujemy jest bez wątpienia określenie świata w jakim rozgrywa się akcja filmu. Nie jest to bynajmniej cukierkowa „kraina szczęścia” rodem z komedii romantycznych. Szwedzkie podziemie jest brudne i niebezpieczne. Można odnieść się nawet do podtytułu filmu, ale nie rozpędzajmy się w interpretacjach.

W tej scenie zostaje także obalony mit bohatera, który może szwendać się po najciemniejszych zaułkach i zawsze wychodzi z nich bez szwanku. Sytuacja zagrożenia pozwala zaprezentować zachowanie bohaterki, odsłaniając kolejne cechy jej charakteru. Kulminacją jest tutaj zniszczenie laptopa, które dla Lisbeth, pracującej jako haker i śledzącej głównego bohatera filmu, jest dość dużym utrapieniem. Oczywiście ta scena zmusza bohaterkę do spotkania z kuratorem, celem zdobycia pieniędzy na zakup nowego komputera (Ci, co widzieli film, wiedzą jak to się kończy). Jedno zdarzenie wywołuje drugie.

Sceny powinny pracować jak koła zębate; wzajemnie wpływać na siebie i pchać całość do przodu. Zbędne elementy należy najzwyczajniej w świecie usunąć. Konstrukcja scenariusza jest zajęciem o wiele bardziej wymagającym, niż to może się z początku wydawać. Potrzeba dużo wiedzy (zarówno teoretycznej jak i praktycznej), by móc „lekką ręką” tworzyć kolejną wciągającą historię.