Kim jest bohater?

Scenopisarstwo | Autor: Privsand
Lis 07 2010

Bohater to jeden z najważniejszych elementów gotowego scenariusza i to jego oczami śledzimy przebieg historii po przeniesieniu jej na ekran. Można zastanawiać się, co jest ważniejsze: wciągająca historia czy interesujący bohater? To jak ze zwiedzaniem; dobry przewodnik przedstawi nam nieciekawe obiekty w intrygujący sposób, a zły będzie tylko przeszkadzać w podziwianiu dzieł sztuki. Bohater odgrywa podobną rolę w opowiadanej fabule. Jeśli wystarczająco przyciągnie naszą uwagę, możemy zignorować niedorzeczności, z którymi walczy na ekranie albo zainteresować się (z pozoru) mało ciekawym tematem. W takim wypadku wszystko zależy od niego.

Dobrym przykładem jest goszczący na naszych ekranach obraz Davida Finchera „Social Network”. Film o facebooku? Przed premierą pojawiło się wiele komentarzy, które zadawały to samo pytanie: „co może być interesującego w opowieści o portalu społecznościowym?”. Wydaje się, że niewiele. Jednak główną siłą „SN” jest bohater, którego działania śledzimy na ekranie. Nie jest to obraz opowiadający o powstaniu facebooka, ale o filmowym wyobrażeniu Marka Zuckerberga, który jawi się nam jako charyzmatyczna ikona nowej generacji. Niezdolny do ludzkich uczuć, pozbawiony jakichkolwiek zasad moralnych człowiek, marzący tylko o dokonaniu wielkich rzeczy, stworzeniu projektu potrafiącego „żyć własnym życiem”. I tak oto otrzymaliśmy interesujący film, właśnie za sprawą przykuwającej uwagę antypatycznej postaci.

Upraszczając, są dwie zupełnie różne grupy ludzi, którzy lubią oglądać jeden z dwóch typów bohaterów:

  • Taki jak my
  • Posiadający wszystkie nasze wady i drobne ułomności, dzięki czemu jest po prostu ludzki. Łatwiej jest się utożsamiać ze zwykłym „Kowalskim” niż z wyidealizowanym Supermanem, który w końcu i tak zdobędzie dziewczynę, uratuje świat (np: cofając czas) i rozda dzieciakom autografy.

  • Inny
  • Nie mamy z nim nic wspólnego, dlatego jest dla nas ciekawą odmianą. Pozwala fantazjować „jakby to było być kimś innym”. Dostarcza nam tego, co większość filmów komercyjnych: oderwanie od rzeczywistości, możliwość przeżywania przez dwie godziny przygód, których nie uświadczymy na co dzień.

    Istnieją także dwa różne sposoby pisania scenariusza. W pierwszym tworzymy świat opowieści, a dopiero później zapełniamy go gamą ciekawych postaci. Natomiast w przeciwnym wypadku, zaczynamy od pomysłu na bohatera i dopiero wtedy rzucamy go w wir zdarzeń oraz przeszkód, z którymi musi się zmierzyć. W zależności od obranej drogi, w przypadku numeru 1 dominującym elementem utworu będzie historia, a drugim to główna postać będzie musiała utrzymać ciężar całego filmu. Wszystko zależy od tego, jak kto woli pisać.


    Jedna odpowiedź

    1. Aga napisał(a):

      Bardzo ciekawy wpis:) Nie miałam jeszcze okazji obejrzeć Social Network, ale nadrobię to w najblizszym czasie. Zastanawiam się tylko dlaczego w ostatnich polskich filmach brak mi postaci, która byłaby choć trochę interesująca. Wszyscy bohaterowie wydają sie tacy „chłodni”, że mi jest obojętnie co się z nimi stanie. A historie też nie są zbytnio wciągające, ale to zależy już od punktu widzenia:)
      pozdrawiam