Łódź rekrutacja vol. 3

Relacja, Studia | Autor: Privsand
Cze 14 2010

Teraz przyszła pora na podsumowanie wszystkiego, co się zdarzyło w Łodzi. Pomimo tego jak bardzo może się wydawać, że jestem rozczarowany wyprawą na egzamin wstępny na reżyserię, uważam, że to było potrzebne bym mógł zobaczyć nie tylko jak to wygląda w praktyce, ale także, by się upewnić, że najbardziej wpływowymi ludźmi w Polskiej kinematografii są osoby starszej daty z konserwatywnymi poglądami. Jeden z członków komisji powiedział mi, że nie zgadza się z moim zdaniem, w końcu na ostatnim festiwalu było aż 6 młodych debiutantów. Mogę to przemilczeć, ale gwoli sprostowaniu: co Polsce po młodych twórcach, którzy zostali nauczeni w duchu konserwatywnych poglądów?

UWAGA: Nie mam zamiaru oczerniać Łódzkiej Filmówki w jakikolwiek sposób. Wszystkie opisane w tym i w poprzednich wpisach wydarzenia zdarzyły się naprawdę i możecie nie zgodzić się z moją oceną. Jednak fakty pozostaną faktami.

Zacznijmy od plusów, będzie szybciej. Akademik znajduje się w dość bliskim sąsiedztwie szkoły, więc wszystko mamy pod ręką. Jeśli chodzi o obsługę „Domu Studenta”, to panie w recepcji są bardzo miłe; i drogę wskażą, i żelazko potrzebującym pożyczą. Nawet po wymeldowaniu dają możliwość zostawienia bagażu na czas egzaminu, by nie musieć tyle rzeczy targać. Niektórzy narzekali, że 30 zł za noc w takim pokoju to zdzierstwo, mi osobiście to nie przeszkadzało. I to by było na tyle jeśli chodzi o pozytywne strony.

Jednym z największych mankamentów jest staromodny pogląd komisji, który objawia się wymogami znania całej historii polskiego dokumentu oraz niezwykła rezerwa i wręcz niechęć do dobrego kina komercyjnego. Filmy Michael Manna, czy Tony’ego Scotta mogą być im znane, jednak nie należą do ulubionych z bliżej nieokreślonych powodów. Tutaj też upatruję się problemu zacofania obecnego polskiego kina, które nie może ruszyć do przodu, ponieważ starsi filmowcy nie orientują się tak naprawdę, co obecna młodzież chce oglądać na ekranie.

Najprostszy test dla osób, które nie oglądają filmów nałogowo: Jakich młodych, utalentowanych twórców znacie, którzy ukończyli 3-4 lata temu Łódzką Szkołę Filmową? Hm? Nic nie wiecie na ten temat? Nie dziwię się, skoro oni kręcą filmy tylko pod festiwale. I takie kształcenie jest błędem, ale cóż zrobić…

Takie sytuacje jak na przykład, gdy podczas 10 minutowej przerwy, w czasie której komisja ogląda po raz pierwszy etiudę filmową, jedna z osób wychodzi sobie zapalić mówiąc: „zacznijcie oglądać, ja dojdę za chwilę”, pokazują niebywałe zainteresowanie pracami kandydatów. Palenie papierosa zajmuje około 3 minut, niewiele dłużej trwa etiuda, więc co komisja z niej wyniesie? Nic…

Dzisiaj Szkoła Filmowa w Gdyni ogłosiła wyniki w iście profesjonalny sposób: wysłała każdemu kandydatowi maila wraz z podanym loginem i hasłem do listy zakwalifikowanych do następnego etapu osób. Nie to, co łódzki sekretariat, który wymaga telefonu do nieprecyzyjnej pani i zmusza nas do zastanawiania się, czy dobrze przeczytała nasze nazwisko.

Na zakończenie przytoczę krążąca wśród studentów plotkę. Ciężko mi ocenić na ile jest ona prawdziwa, więc proponuję podejść do niej z rezerwą. Tyczy się ona nowo-powstałej Szkoły Filmowej w Gdyni, która tylko w tym roku jest szkołą państwową, natomiast w przyszłym ma przeobrazić się w prywatną instytucję, liczącą sobie 1800 zł za semestr. Według pogłosek w tym roku szkoła chce zebrać sobie najlepszą kadrę, by móc konkurować z Łodzią. Jeśli to prawda, to wielka szkoda…

Jak mogliście zobaczyć, nic nie jest takie, jakie być powinno. Wszyscy narzekają na polskie filmy i wolą oglądać amerykańskie produkcje, ale nikt nie chce tego zmienić. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego? Jak się dowiem, to odpowiem.


Jedna odpowiedź

  1. zuziako napisał(a):

    O Boże wiedziałam, że tak będzie. Ja teraz próbuję się dostać do Łodzi, choć robię to głownie po to żeby mieć większą motywacje do roboty. Jeśli jakimś cudem się dostanę to i tak zapewne tam nie pójdę… no bo to Łódź. A Łódź to naprawdę brzydkie miasto. Wiem coś o brzydkich miastach bo mieszkam w Warszawie. Z twojego opisu wnioskuje że zmiażdżą mnie tam bo ja jestem człowiekiem komiksu i filmów animowanych. Btw, czy chciałbyś może pogadać o tym egzaminie na skypie bądź jakimś innym gmail-czacie? Desperacko potrzebuje informacji. Podobno miło się ze mną rozmawia choć czasami przeklinam.
    Zakładam ze wyświetla ci się mój mail. Jak chcesz to pisz. Będę wdzięczna.