Studio filmowe Paisa Films zaprasza wszystkich chętnych na bezpłatne, dwutygodniowe warsztaty scenopisarskie. W trakcie ich trwania zostanie wyłoniona grupa scenarzystów, którym studio zaproponuje współpracę przy nowych projektach telewizyjnych. Warsztaty będą się odbywać w Warszawskiej Szkole Filmowej i będą prowadzone przez prezesa Paisa Films – Macieja Ślesickiego.
Wpisy oznaczone ‘Scenopisarstwo’
Scena jest to fragment filmu/scenariusza, charakteryzujący się jednością czasu, miejsca i akcji. Ta najprostsza definicja powinna być znana każdemu aspirującemu scenarzyście. Jednak z doświadczenia wiem, że w praktyce czasem wygląda to zupełnie inaczej. Informacja do zapamiętania: zmienia nam się miejsce akcji, to już mamy nową scenę. Żadna filozofia. Stosuje się to, by między innymi ułatwić pracę ekipie filmowej. W końcu niekoniecznie sceny rozgrywające się w pokoju i łazience tego samego mieszkania są kręcone w jednej lokacji. Oczywiście koniec sceny w scenariuszu nie zawsze równa się końcu ujęcia w filmie. To już jednak zależy od reżysera i operatora, czy podejmą wyzwanie i kamera będzie podążać za bohaterem przez kilka miejsc, czy po prostu nastąpi cięcie.
W ramach bonusu, dla wszystkich uczestników kursu scenariopisarstwa, Bahama Films organizuje spotkania ze znanymi twórcami filmowymi. W czasie trwania pierwszej edycji gościem specjalnym był Piotr Wereśniak (relacja tutaj). Natomiast w ubiegłym tygodniu (tytuł wpisu mówi sam za siebie) miałem przyjemność wysłuchać Juliusza Machulskiego, którego nikomu (chyba?) nie trzeba przedstawiać. Twórca m.in. „Seksmisji” i „Kilera” jest zarówno scenarzystą, reżyserem jak i producentem filmowym, wiążąc tym samym trzy najważniejsze i najbardziej spierające się ze sobą funkcje. Nie ma co ukrywać, że dzięki temu podczas pisania tekstów doskonale wie, co może zaakceptować jako reżyser oraz producent. Takie połączenie skutecznie rozładowuje napięcie towarzyszące konfrontacji tych trzech zawodów podczas kręcenia filmu.
Pisanie scenariusza w domowym zaciszu z dala od komentarzy innych osób ma tą zaletę, że możemy bez przeszkód kreować świat opowieści według własnego uznania. Nikt nam nie mówi: „tak nie może być” albo „to jest nieprawdopodobne”. Pełna swoboda w tworzeniu projektu. Potem następuje chwila, kiedy trzeba przejrzeć na oczy i zastanowić się, co tak naprawdę może znajdować się w środku historii. Ten moment to korekcja scenariusza – etap niezbędny w procesie twórczym i zajmujący (w zależności od autora) tyle samo czasu, o ile nie więcej, co jego napisanie.
Bohater drugoplanowy (z ang. supporting character) stanowi tło dla rozgrywającej się historii oraz działań głównej postaci. Jego zadaniem jest uzupełnianie wykreowanego przez nas świata tak, by wchodził w interakcje z motywem przewodnim filmu i wnosił istotne elementy fabuły, pomagając się jej rozwijać. Śmiało można stwierdzić, że postacie drugoplanowe (w większości wypadków) są niezbędnym elementem historii, uatrakcyjniającym tło opowieści, a tym samym pierwszy plan.
Tydzień temu miałem przyjemność uczestniczyć w warsztatowym kursie scenariopisarstwa telewizyjnego „Scena i Dialog” prowadzonym przez Agnieszkę Kruk. Zajęcia trwały łącznie 12 godzin i odbyły się w Warszawie podczas jednego weekendu. Na samym początku muszę zaznaczyć, że nie jest to kurs dla początkujących scenarzystów, którzy chcą nauczyć się podstaw tego fachu. Grupą docelową są raczej osoby mające doświadczenie w branży filmowej lub posiadające przynajmniej minimum wiedzy odnośnie konstruowania postaci, scen czy pisania dialogów.
Możemy stworzyć świetną opowieść bazującą na chwytliwym temacie i wypełnić jej świat galerią ciekawych postaci, w takim wypadku o czym powinniśmy pamiętać? O zakończeniu, czyli podsumowaniu miesięcy poświęconych pracy nad scenariuszem. Ostatnie sceny projektu powinny (w zależności od obranej konwencji) splatać ze sobą rozpoczęte wątki fabularne w jedną całość oraz stanowić kulminację, do której dążył nasz bohater przez cały czas trwania filmu.
Pisałem już kilkakrotnie o elementach historii, tydzień temu było o roli bohatera w gotowym scenariuszu. Teraz przyszedł czas, by wspomnieć o kluczowej części projektu – jego temacie. Na pierwszy rzut oka jest to rzecz oczywista; w końcu chyba wiemy, o czym piszemy? Jednak czy wyczerpujemy do końca możliwości, jakie daje nam konkretnego zagadnienie, czy tylko zajmujemy się powierzchownym opowiadaniem historii? Obecnie za temat filmu często mylnie uważany jest jego logline, czyli jedno zdanie streszczające główny zamysł projektu, które ma na celu przyciągnięcie uwagi publiczności.
Bohater to jeden z najważniejszych elementów gotowego scenariusza i to jego oczami śledzimy przebieg historii po przeniesieniu jej na ekran. Można zastanawiać się, co jest ważniejsze: wciągająca historia czy interesujący bohater? To jak ze zwiedzaniem; dobry przewodnik przedstawi nam nieciekawe obiekty w intrygujący sposób, a zły będzie tylko przeszkadzać w podziwianiu dzieł sztuki. Bohater odgrywa podobną rolę w opowiadanej fabule. Jeśli wystarczająco przyciągnie naszą uwagę, możemy zignorować niedorzeczności, z którymi walczy na ekranie albo zainteresować się (z pozoru) mało ciekawym tematem. W takim wypadku wszystko zależy od niego.
Tworzenie scenariuszy do filmów pełnometrażowych jest pozornie jednym z bardziej dochodowych zajęć, jakie może wymarzyć sobie przyszły scenarzysta. W końcu przeciętnie można otrzymać po kilkadziesiąt tysięcy złotych za zekranizowany skrypt. O dokładnych wynagrodzeniach ciężko mówić, ponieważ rodzimi twórcy (w odróżnieniu choćby od amerykańskich scenarzystów) nie chwalą się swoimi dochodami i ich wysokość jest pewnego rodzaju tabu w polskim przemyśle filmowym. Perspektywa 50.000 zł za kilkumiesięczne skrobanie przy komputerze jest co najmniej kusząca, ale wiemy jak to wygląda w praktyce. Scenarzysta wyciska z siebie siódme poty, a potem nie może nigdzie sprzedać owocu swojej pracy.

