Zakończenie – podsumowanie historii

Scenopisarstwo, Wpisek | Autor: Privsand
Lis 22 2010

Możemy stworzyć świetną opowieść bazującą na chwytliwym temacie i wypełnić jej świat galerią ciekawych postaci, w takim wypadku o czym powinniśmy pamiętać? O zakończeniu, czyli podsumowaniu miesięcy poświęconych pracy nad scenariuszem. Ostatnie sceny projektu powinny (w zależności od obranej konwencji) splatać ze sobą rozpoczęte wątki fabularne w jedną całość oraz stanowić kulminację, do której dążył nasz bohater przez cały czas trwania filmu.

Oczywiście niechronologiczne układanie zdarzeń, jak to miało miejsce w „Pulp Fiction” czy „Memento”, ma swoje zalety, ale przyglądając się dokładniej tym obrazom, obejrzenie ich w „prawidłowej” kolejności odebrałoby im dużo z obecnej atrakcyjności. Stąd nasuwa się pewne rozwiązanie odnośnie tego, „jak zaintrygować widza mało ciekawą historią?” Nie można jednak przesadzać z mieszaniem poszczególnych scen; jeśli po dwóch godzinach seansu publiczność nie zauważy żadnego sensu w obejrzanym filmie, będzie on najprościej mówiąc: „nieudany”. Dlatego warto eksperymentować z ustawieniem poszczególnych scen, ale koniecznie z wyczuciem.

Wracając jednak do ogólnie przyjętych i stosowanych standardów, to znaczy opowiadania historii „od początku do końca”, debiutanci przeważnie mają pomysł, który starają się rozwinąć w całą opowieść, a robiąc to, oczekują, że zakończenie samo przyjdzie w trakcie pisania. Niestety najczęściej kończy się to tym, że pasuje ono jak pięść do nosa, dlatego też zanim usiądziecie do tworzenia projektu, zaplanujcie jego koniec. Do czego zmierza historia? Jakie jest jej przesłanie? Co chce osiągnąć bohater? I przede wszystkim: jaki jest konflikt? Zadajcie sobie te pytania podczas opracowywania całości, unikniecie tym samym braku spójności finału z resztą scenariusza.

Bardzo często po obejrzeniu filmu pierwszą myślą przychodzącą do głowy jest: „całkiem niezły, ale ta końcówka psuje wszystko”. Jest to dość cenna uwaga, dlatego należy brać ją pod uwagę podczas pisania ostatnich scen skryptu. Czy na pewno takie zakończenie w kontekście całej historii spełni oczekiwania widzów? Czy jest to, do czego dążył bohater przez ponad 100 stron scenariusza? Jeśli nie, to trzeba albo zmienić cel głównej postaci, albo dokładniej ją ukierunkować. Mówiąc wprost: scenariusz musi być zintegrowaną całością, a nie zlepkiem ciekawych scen, których kompilacja niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem.